6 stycznia z rańca pojechaliśmy tym samym składem co dwa dni wcześniej, tym razem pierwszym celem była miejscowość Suchedniów, ale po drodze zahaczyliśmy o radomskie dzierlatki. Od lewej: Jarek, Olek, Staszek, Antek i dzierlatka
Zdjęcia tych samych dzierlatek w moim wykonaniu można zobaczyć tutaj.
Po obserwacji tych przemiłych skowronków udaliśmy się bezpośrednio do Suchedniowa. Na miejscu spotkaliśmy Wojtka Janeckiego z rodziną (?). Ponoć znalezienie gołąbka miało być łatwe - nam jednak nie dał się tak łatwo zobaczyć. W międzyczasie pokazał się jakiś dzięcioł zielony...
Stadka czyży (te białe kropki)...
W końcu, gdy już zacząłem tracić ostatnią nadzieję udało się dojrzeć ptaka w lądującym właśnie na drzewie stadku sierpówek.
Szkoda, że nie siadła tak jak te sierpówki...
Kolejnym, drugorzędnym punktem naszego wypadu były stawy w dolinie Krzemionki. Tam dzięki uprzejmości Szymona Kielana - bekasikowego mistrza mogliśmy zobaczyć jednego małego, pięknego, świetnie schowanego bekasika.
Jeszcze w miejscowości Chociw - wciąż gościnnie u Szymona spotkaliśmy pierwszego boćka na gnieździe. 6 stycznia - ładna data!
Ostatnim, nieplanowanym przystankiem były pola koło wsi Matyldów, gdzie z samochodu zobaczyliśmy stadko wróblaków. Jak się okazało były to dzwońce, makolągwy i potrzeszcze, ale zobaczyliśmy jeszcze srokosza, myszołowa i jastrzębia.



Ale wypad!
OdpowiedzUsuń