Dzień czwarty dniem ostatnim (moim, nad Zatoką ;)). Część pierwsza.
W ostatni dzień pogoda była jeszcze gorsza niż przez wszystkie inne dni wyjazdu, ale tracić czasu nie można. Po spakowaniu się - Władysławowo. Padało bez przerwy, a jedyne co udało mi się tam znaleźć to dwie ogorzałki i perkoz dwuczuby.
Po wyjeździe z Władka nagle przestało padać, co nie oznacza, że na płaskonosa w Parku Oliwskim przyszło słonko. Nie przyszło, ale coś tam wytworzyłem aparatem i Wam prezentuję
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz