3:30, 10 minut dojścia do plaży, a tu ciemno. I tak słońce wyszło dopiero koło piątej, a do tej pory zdążyliśmy spotkać biegusy, duuużo bursztynów, których było tak dużo, że niezbyt chciało mi się zbierać oraz dojść do kilkuset metrowego pasa granicznego z Rosją. Tam nastał wschód i stwierdziliśmy, że wrócimy lasem. Na wydmie udało nam się znaleźć krzaczek mikołajka nadmorskiego i po siódmej padliśmy i wstaliśmy dopiero na śniadanie :)
Biegusy pokazały się jeszcze przed wschodem gdy światła nie było, więc foty są jakie są
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz