5 listopada ruszamy przed świtem z Witkiem, Staszkiem i Piotrkiem. Docieramy akurat po świcie, na miejscu (w Lemanach) spotykamy ekipę z Opola, która jeszcze nie znalazła ptaka. Podzieliliśmy się na dwuosobowe zespoły poszukiwaczy sowy. Ja wraz ze Staszkiem zaobserwowałem czeczotkę, droździka... Nagle Staszek dostrzegł fajne coś na szczycie lipy - jest!
| moje pierwsze zdjęcie |
Podczas naszego pobytu obecne było prawie 20 osób. Mój aparat wyjątkowo słabo się spisał. Zadowolony, choć bez super zdjęć wróciłem do domu.
W sobotę poszedłem do ZOO, gdzie również spotkałem sowę jarzębatą ;)
W niedzielę wieczorem udało mi się umówić z Rafałem i w poniedziałek 11 listopada znów odwiedziłem sówkę! Tym razem docieram na miejsce trochę później, ale za to słoneczko świeci. Obecna jest już grupa tym razem fotografów bardziej, nie obserwatorów. Grono ptasiarzy powiększa się z każdą godziną. Tym razem większa od uszatki sowa jest w nieco innym miejscu, w Lutobroku-Folwarku. Akurat jak przybyliśmy ptak szykował się do zapolowania.
I w mgnieniu oka leci!
Zdecydowanie za pierwszym razem dolot mi nie wyszedł, ale mam chociaż jak siedzi.
Potem znów wypatrywała ofiary z drzewa
Ale dolot ponownie mi nie wyszedł
Po tym polowaniu dłuższą chwilę pozowała na drzewie
| Gdyby nie ta gałąź... |
Ależ ujęcia musiał mieć właściciel kamery...
Tu niewiele do szczęścia zabrakło
I na koniec takie chyba udane ujęcie
Dziękuję Rafałowi, że mogłem się z nim zabrać.
Sowa jarzębata to naprawdę piękny i niesamowity ptak, jeśli ktoś może, to naprawdę polecam jechać zobaczyć - wciąż siedzi!

Fartowne zdjęcia :) Gratki
OdpowiedzUsuńOfiara nie była przynętą ? :)
Ano była, ale nie moją.
OdpowiedzUsuńJarzębata wszędzie :D
OdpowiedzUsuńZazdroszczę nie tylko obserwacji, ale też udanych zdjęć.
Gratuluję, kilka zdjęć jest naprawdę dobrych, zwłaszcza te z myszą i dwa w locie (bardzo, bardzo podoba mi się to ostatnie, jest niestandardowe i z przyjemnym światłem). Zazdroszczę obserwacji, sama bym się wybrała, tylko czasu brak :(
OdpowiedzUsuń