2 sierpnia plażowałem bez aparatu i lornetki, więc nieudokumentowane poleciało stadko 30 mew małych i 6 nieoznaczonych biegusów (kilka z nich na pewno było alpinami). Będąc w Piaskach widziałem i słyszałem stadko około 20 kulików wielkich nad zalewem.
3 sierpnia w nocy udało mi się usłyszeć łęczaki, krwawodzioba i kuliki wielkie. Wstałem o 6 i poszedłem na plażę. Zanim doszedłem usłyszałem lecącego nad lasem piskliwca. Plaża przywitała mnie spokojnym morzem i już grzejącym słońcem. Poszedłem w trochę w stronę granicy obserwując cyraneczkę, 3 nieoznaczone kaczki (baaardzo daleko), 4 ostrygojady (również dość daleko), perkoza dwuczubego... Ale nie doszedłem do granicy. Widząc płynący do portu (tego od strony morza) kuter i tabuny mew nad nim postanowiłem zawrócić. Chyba się opłaciło, mam całkiem przyzwoite zdjęcia mew siodłatych i trochę srebrzystych. Normalnie bardzo płochliwe oszalały teraz dostając ryby "zniszczone" i nie nadające się do sprzedaży. Później cały dzień plażowałem jako plażowicz, a nie ptasiarz i poleciało stadko 20 nieoznaczonych biegusów...
4 sierpnia - ponownie plażowałem bez aparatu i lornetki, tym razem umknęło mi tylko stadko mew małych (ok. 50)
5 sierpnia - nic ciekawego
6 sierpnia - rano, przed śniadaniem, zastałem pod gniazdem pliszek siwych jednego pisklaka. Siedział, a właściwie leżał pisklak. Pióra jeszcze w większości w pałkach... Nawet nie był w stanie ustać na nogach. Prośba do pań kucharek o ugotowanie jajka, jakiś karton, jakiś materiał na dno kartonu, strzykawka z wodą. Pliszka chętnie piła, przygotowane jajko też dość szybko znikało, wyglądała na zdrową. Próbowałem włożyć ją z powrotem do gniazda, ale było ono za daleko w jakiejś dziurze by sięgnąć ręką. Po godzinie... Dostałem drugą pliszkę, ale ta wyglądała nieco gorzej od pierwszego ptaka i od początku wydawało mi się, że ma mniejsze szanse przetrwanie.
7 sierpnia - budzę się i myślę tylko czy pliszki przeżyły noc. Uff... wszystko dobrze.
8 sierpnia - to samo co poprzedniego dnia. Kolejny dzień opieki nad pisklakami.
9 sierpnia - niestety, tak jak myślałem. Słabsza pliszka padła. Z drugą wszystko dobrze.
10 sierpnia - dzień wyjazdu z obozu, jedziemy z pliszką, ale nocleg mamy pod Olsztynem u znajomego, więc jeszcze jedna noc przed Warszawą. 11 sierpnia rano pliszka żyje, przetrwała również przejazd do Warszawy i żyje do teraz. W tym momencie biega po całym biurku i podnosi dziobem wszystko co jest w stanie unieść :). Jest już właściwie podlotem i biega tak szybko jak dorosła pliszka. Jedyne czego jej brakuje do pełnej juvenalnej szaty to długiego ogona, który jeszcze rośnie. Zajady odwrotnie proporcjonalnie do ogona z każdym dniem maleją. Ptaszek jest pełny energii. :)
Obóz będę wspominał na pewno bardzo miło również pod względem ptaków, mimo że nie było rzadkości ani niesamowitych ujęć.
 |
| Zdjęcie do kitu, ale pierwszy raz widziałem, żeby rybitwy (tutaj rzeczne), zupełnie zdrowe i lotne siadały tak po prostu na wodzie |
 |
| cyraneczka |
 |
| perkoz dwuczuby na morzu |
 |
| młoda mewa srebrzysta goniąca dorosłą siodłatą |
 |
| rybitwa czubata polująca między mewami |
 |
| PRAWIE JAK blada |
 |
| tokujące siodłate |
 |
| siodłata |
 |
| siodłate |
 |
| mewy srebrzyste |
 |
| młoda mewa siodłata |
 |
| :) |
 |
| mewy siodłate (i srebrzysta z lewej na 2 planie) |
 |
| startująca mewa srebrzysta |
 |
| młode srebrzaki |
 |
| walka srebrzystych |
 |
| "AAAA!" |
 |
| pogoń |
 |
| wróbel |
 |
| pliszki :) (zdjęcie z 2 dnia u mnie) |
 |
| dzik musi być, więc jest warchlaczek |
 |
| zięba |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz