Znów patrzę tylko przez okno, ale dzisiaj trochę ciekawiej. Do Olka, który to ostatnio dzięcioły widział ;). Za oknem pięknie prezentował mi się samiec, ciągle latający z żołędziem, dzięcioła białoszyjego :). W Warszawie to w sumie nic takiego, ale tak bardzo dał się oznaczyć i tak mi siedział spokojnie przed lunetą, że oświadczam iż moim ulubionym dzięciołem przed czarnym i zielonym jest białoszyi :)
U nas niby syryjczyk to żaden raryt, ale jeszcze muszę wylukać dziada :P
OdpowiedzUsuńOlku, a co się stało z Twoim blogiem? na olekhaggefp nie mogę wejść za to znalazłem samo olekhagge.blogspot.com. Hę?
OdpowiedzUsuńA, już wiem ;)
OdpowiedzUsuńAno, przykra historia, ale nowy blog jest Janku ! :P
OdpowiedzUsuń