Szukaj

sobota, 23 listopada 2013

5 i 11 listopada - przy drodze wojewódzkiej między Wyszkowem, a Pułtuskiem.

4 listopada dostałem super propozycję, żeby zabrać się na sowę jarzębatą, wykrytą w Pniewie przez Mateusza Ściborskiego. Chyba grzech odmówić!

5 listopada ruszamy przed świtem z Witkiem, Staszkiem i Piotrkiem. Docieramy akurat po świcie, na miejscu (w Lemanach) spotykamy ekipę z Opola, która jeszcze nie znalazła ptaka. Podzieliliśmy się na dwuosobowe zespoły poszukiwaczy sowy. Ja wraz ze Staszkiem zaobserwowałem czeczotkę, droździka... Nagle Staszek dostrzegł fajne coś na szczycie lipy - jest!

moje pierwsze zdjęcie
Szybko się zdzwoniliśmy, w międzyczasie dojechały kolejne ekipy. Surnia przeganiana przez kawki czasem przelatywała na inne drzewo.







Podczas naszego pobytu obecne było prawie 20 osób. Mój aparat wyjątkowo słabo się spisał. Zadowolony, choć bez super zdjęć wróciłem do domu.

W sobotę poszedłem do ZOO, gdzie również spotkałem sowę jarzębatą ;)


W niedzielę wieczorem udało mi się umówić z Rafałem i w poniedziałek 11 listopada znów odwiedziłem sówkę! Tym razem docieram na miejsce trochę później, ale za to słoneczko świeci. Obecna jest już grupa tym razem fotografów bardziej, nie obserwatorów. Grono ptasiarzy powiększa się z każdą godziną. Tym razem większa od uszatki sowa jest w nieco innym miejscu, w Lutobroku-Folwarku. Akurat jak przybyliśmy ptak szykował się do zapolowania.


I w mgnieniu oka leci!

Zdecydowanie za pierwszym razem dolot mi nie wyszedł, ale mam chociaż jak siedzi.

Potem znów wypatrywała ofiary z drzewa

Ale dolot ponownie mi nie wyszedł

Po tym polowaniu dłuższą chwilę pozowała na drzewie




Gdyby nie ta gałąź...
No i wreszcie się udało się - jestem zadowolony z tego zdjęcia:


Ależ ujęcia musiał mieć właściciel kamery...


Tu niewiele do szczęścia zabrakło


I na koniec takie chyba udane ujęcie

Dziękuję Rafałowi, że mogłem się z nim zabrać.

Sowa jarzębata to naprawdę piękny i niesamowity ptak, jeśli ktoś może, to naprawdę polecam jechać zobaczyć - wciąż siedzi!

poniedziałek, 18 listopada 2013

3 listopada - Wisła Warszawska

3 listopada byłem z Emilką, Panią Jolą, Krzyśkiem i Łukaszem na obrączkowaniu w nadwiślańskim łęgu. Nastawialiśmy się na żerujące w głogu drozdy, a w końcu z drozdów złapaliśmy tylko jednego kosa :). Ogólnie złapaliśmy 100 ptaków, poza modraszkami i bogatkami 5 mysikrólików, 7 raniuszków i ten kos. Udało też się poczynić przy okazji kilka fajnych obserwacji na Wyspach Zawadowskich:

sokół wędrowny 1
bielik 2
kwokacz 1
czapla biała 1
bażant 2 (efektownie bijące się samce na łasze)

raniuszek

sprawdzanie skostnienia czaszki u mysikrólika


skrzydło mysika


raniuszki

trafiły nam się takie dziwne z nibybrwią

:)


sobota, 16 listopada 2013

30 października - Radom :)

30 października pojechałem na konkurs ornitologiczny "Miłośnicy ptaków na start!" organizowany przez Centrum Edukacji Ekologicznej do Radomia. Najtrudniejsze były głosy, tylko w nich się pomyliłem. Trochę wtopa nie rozpoznać tak charakterystycznego głosu jak terkotanie cyranki czy świst jarząbka... Resztę głosów, ptaki ze slajdów rozpoznałem poprawnie. Nie popełniłem też błędu w teście. Co to jest kleptopasożytnictwo wiedziałem, łacinę gatunków znałem... Myślałem, że będzie trochę łatwiej, ale i tak udało mi się wygrać! :)

W międzyczasie udało mi się wyskoczyć na prawdopodobnie ostatnie dzierlatki na Mazowszu - na osiedle Południe w Radomiu. Spotkałem aż 5 tych niesamowicie sympatycznych ptaszków, i być może były to wszystkie osobniki z całego Radomia...



dzierlatki

znajdź ptaszka


dzierlatka

wróbel


szpak




dzierlatki

sobota, 9 listopada 2013

26-27.10.2013 - dwie mierzeje

Tak jak dwa tygodnie wcześniej ruszyliśmy w piątek (25.10) po południu w prawie tym samym składzie - dołączył do nas Paweł. Dojechaliśmy bezproblemowo do naszego noclegu w Jastarni. Plan na sobotę ustaliliśmy przed snem przy mapie Półwyspu Helskiego.

W sobotę jeszcze zanim zrobiło się jasno wyszliśmy do portu. Zanim weszliśmy na ostrogę udało nam się zaobserwować między innymi bielaczki, łabędzie krzykliwe, krakwy, płaskonosa, a nawet dwa kuliki wielkie.

 Po przejrzeniu okolicy zaczęliśmy iść ostrogą w stronę wejścia do portu (dla łodzi) gdzie czekała na nas chyba największa niespodzianka tego wyjazdu - biegus morski!






Niestety ze światłem było wtedy jeszcze bardzo słabo, więc wszystkie zdjęcia są poruszone. Gdy nacieszyliśmy się już biegusem i wracaliśmy na plażę spotkaliśmy inną ekipę mazowiecką. Po wymianie kilku słów oni poszli fotografować biegusa, a my udaliśmy się na spacer plażą. Daleko nie zaszliśmy - dostaliśmy telefony od nich o mewie bladej siedzącej w stadzie mew przed nami! To chyba druga najfajniejsza obserwacja tego wyjazdu. Załączam zdjęcie Pawła Pstrokońskiego, bo moje nie nadają się raczej do pokazania.

Dalszy spacer plażą dał między innymi biegusa zmiennego


siewnice

dziwnego mało płochliwego szpaka, który nie poleciał ze swoim stadkiem (a był zdrowy, bo poleciał później)

Były także łabędzie czarnodziobe, sporo świstunów, gągoły, duże stado szlacharów (350), gęsi białoczelne, zbożowe. Droga powrotna do naszego pensjonatu prowadziła przez mocno zarośnięte łąki z trzcinami, na których obserwowaliśmy rzepouchy, czeczotki, wąsatki, krogulca i żerujące na dzikiej róży dzwońce


Po powrocie spakowaliśmy się i ruszyliśmy do Helu. Przywitała nas tam piękna pogoda. Pierwszym ptakiem jakiego ujrzeliśmy była zięba, która walnęła w szybę, ale szybko się pozbierała i odleciała. W porcie wojskowym lodówki, perkozy dwuczube, a na falochronie między mewami pojedyncza... śnieguła :). W 'zwykłym' porcie o dziwo nic ciekawego. Chwilę jeszcze spędzamy na plaży przed parkiem wydmowym, gdzie mam chwilkę na zrobienie kilku zdjęć mewom:
chybabiałogłowa
siodłata
srebrzysta

śmieszka
Wracając do samochodu spotkaliśmy sypatyczne zięby i jery



Resztę dnia postanowiliśmy spędzić na plaży przy morzu, co zaowocowało między innymi sieweczką obrożną, nurami czarnoszyimi, rzepołuchami, jednak fajniejsze rzeczy zaobserwowaliśmy... przy samym parkingu: czarnowron i mieszaniec dziecioła dużego z białoszyim! :)

dziwny czarnowron
mieszaniec
Kolejnym punktem naszego wypadu była Stacja Ornitologiczna w Górkach Wschodnich. Miejsce niesamowite, trzeba je odwiedzić, polecam. Kilka zdjęć można zobaczyć u Emilki. Ostatnim punktem zanim poszliśmy spać do domku w Krynicy Morskiej był Piszczek - siedziba Drapolicza, gdzie teraz łapie się sowy. Przyszliśmy tylko na jeden, pierwszy nocny obchód, który zaowocował jedną uszatką. Ależ to piękny ptak z bliska...

W niedzielę z rana pojechaliśmy na wieżę Drapolicza, gdzie tym razem nie spędziliśmy zbyt dużo czasu z ekipą liczącą, ze względu na niską frekwencję drapoli.


krogulce
błotniak zbożowy
Ostatnie godziny wyjazdu spędziliśmy w deszczu na plaży. Nury czarnoszyje, perkozy rogate, nieoznaczone alki... Do tego odczytałem starego znajomego - mewę białogłową z Ukrainy oraz chorwatkę i białorusinkę. Podczas wyjazdu zaobserwowaliśmy 97 gatunków. Bardzo dziękuję towarzyszom za ten baaardzo udany wyjazd!