Szukaj

wtorek, 2 października 2012

Jezioro Rakutowskie - niespodziewane spełnienie kolejnego ornitologicznego marzenia.

Dzięki uprzejmości kolegów Pawła i Łukasza, mogłem wybrać się na "odzipek" (weekend) nad Jezioro Rakutowskie - obóz ornitologiczny. Myślałem, że to będzie taki obóz nieco z niższej półki, a tu wielka niespodzianka... Jeszcze zanim wyjechaliśmy z Warszawy, przed czwartą poszła nam opona :). Walczyliśmy długo, w dodatku klucza nie było, ale udało się w końcu. O tym, że dojeżdżamy można było usłyszeć, to znaczy głos żurawi z jeziora rozchodził się po okolicznych wsiach. Przyjechaliśmy już na miejsce akurat na pierwszy obchód o wschodzie. Maciek przyniósł rudziki, kapturkę i bogatkę, które Kuba zaobrączkował. Tymczasem ptaki w powietrzu leciały bez przerwy. Żurawie zagłuszały rozmowy momentami, to przeleciał kobuz, ciągle łuszczaki, skowronki, sikory, trznadle, remizy... można wymieniać. Na następny obchód poszedłem w krzaki z efektem rudzika i kapturki. Czułem, że sam obóz to trochę kicha do momentu, kiedy przyszedł Paweł z trzcin... Dymówka i... Patrzymy na worek pod światło... Jakaś siewka. Taka mała... TAKI DZIÓB... BEKASIK!!! Wielka radość, część z nas w tym ja widziała go pierwszy raz w życiu. Strzeliliśmy sobie z nim fotki i w napięciu czekamy na następny obchód. Teraz poszedłem z Pawłem na trzciny ja...Sam nie wiem, którym razem miał większe szczęście. Poza kilkoma trzcinniczkami, trzciniakiem i potrzosami... Nalot moich pierwszych wąsatek! Wpadały za stadem - jedna po drugiej. W końcu i tak nie wszystkie wpadły, ale 15 to i tak super. Potem już prawie zawsze chodziłem na obchód trzcinowy i zwykle coś się fajnego trafiało, śpiewak, późna rokitniczka... Z krzaków chłopaki przynosili pokrzywnice, mysikróliki, fyloskopy... różnorodność spora. Tego dnia był też modraszkowy nalot. Fajnie, że dużo ptaków, ale czy musiały być to modraszki? :D.
 Podczas obchodu w trzciny kilkakrotnie próbowałem podejść siewki i całkiem się udawało. Nie wiedziałem, że aż tak podejdę bataliona...

 Teraz można skończyć czytać nudny tekst i zobaczyć zdjęcia. Niektóre zrobił Łukasz i Paweł moim aparatem, bo albo to zdjęcia mnie, albo mnie nie było.

 Dzięki wielki Kubie i Maćkowi a przyjęcie mnie i Pawłowi i Łukaszowi za wzięcie mnie.

Zapomniałem dodać, że nasze szacunkowe liczenia żurawi na jeziorze, gdzie jest noclegowisko wyniosły na pewno ponad 2 tysiące

kszyk

rodzinka żurawi

żurawie o wschodzie...

Paweł - jeszcze nie wiemy, że z bekasikiem :)

dymówka - fantastyczny ptak

mysz domowa

potrzos

Kuba z bekasikiem


bekasik

Ja z nimże, fot. Paweł 
pokrzywnica




wąsatki - fot. Paweł

Suuuper środowiskowo - ale mam :)

Mysik - maleństwo, fot. Łukasz

dzięcioł duży

bielik, żurawie, gęsi, kaczki, czaple, siewki...


bieliki

kwokacz



Batalion dał się podejść

mysz polna


żurawie 
Rakutowski zachód

ognisko

lądujące gęsi

gęgawa

brodziec śniady

batalion, alpina, minutka

sieweczka obrożna


minuta z zagraniczną obrączką!

sieweczki - rzeczna i obrożna

strzyżyk

pierwiosnek postanowił posiedzieć jeszcze w namiocie :)

zaskroniec

rybołów

Nie wiem jak, ale zaskroniec dostał się do pudła po workach :)

2 komentarze:

  1. Wow!!! Gratuluję bekasika, ja miałam szansę go zobaczyć na zeszłorocznej powakacyjnej Siemce, niestety się jednak nie załapałam - był dzień przede mną i, z tego co wiem, po mnie ;) ale w tym roku - kto wie :) Wąsatki i wszystko inne - rewelacja.
    Pozdrawiam,
    Emi

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne,ja takiej np wąsatki to w życiu nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń