Szukaj

poniedziałek, 29 października 2012

"Dawno nie było drapola" - hasłem niedzielnego spaceru po Arkadii

Wychodząc z domu z Arkadii, stwierdziłem, że przez cały tydzień nie widziałem żadnego drapieżnika. Dokładnie "Dawno nie było drapola", kiedy to stojąc na przystanku dojrzałem trzy myszołowy. Już wiedziałem, że to będzie całkiem fajny dzień. Już w Arkadii zaskoczyły puszczyki - oba w obu dziuplach. Schodząc w dół skarpą ponownie pomyślałem, że dawno nie było żadnego drapieżnika i oto od razu przeleciała ganiana przez wrony pustułka, a za chwilę kolejny myszołów. Około w połowie spaceru przeleciał krogulec. Pod koniec, już za puszczykami, prawie wychodzę z parku, patrzę w niebo... Myszak... Kolejny... Jeszcze jeden! I tak leciały sobie jeden po drugim, a największe stadko liczyło 12 osobniki (dwa tygodnie temu na Siekierkach miałem ponad 30 na raz). Doszło do 25 ptaków w 3 godzinki. Już wyszedłem z parku, chowam aparat, już prawie jestem na przystanku i leci gołąb. Ale jakiś dziwny. I z długim dziobem :). Dekielek od obiektywu spadł na ziemię, torba też... Bach bach bach! Nie ma ptaka. Jeszcze nie spojrzałem na zdjęcia gdy z satysfakcją stwierdziłem, że kszyk gigant w środku miasta to słonka :). Moja trzecia obserwacja w życiu. Wszystkie trzy były na Mokotowie i to w pobliżu mojego domu. Pierwsza była wiosną dwa lata temu około godziny 10, druga miesiąc temu w tym samym miejscu co pierwsza, ale około godziny 19, no i ta, przed 13. Stwierdziłem, że w tym wypadku wrócę do domu piechotą, ale nic ciekawego już nie było.
 Warto wspomnieć, że w Arkadii słyszałem jeszcze mysikróliki i czeczotki

Oczywiście nie obędzie się bez zdjęć:
grubodzioby

myszołowy


Samiec puszczyka


samica ze sroką

zimowe gołąbki :)

puszczykowa

śmieszka

sołtys - nowy nabytek parku ;)

wrona

Modraszka 


łyski

młoda śmieszka

krzyżówka

łyska

śmieszka

gołąb


szczurek

kokoszka

puszczyk

modraszka na jarzębinie

słonka pomykająca między blokami

niedziela, 28 października 2012

Ciocia's balcony

W sobotę wybrałem się w pierwszy śnieżny zimowy dzień do cioci, która ma karmnik na balkonie o wymiarach (nie chcę kłamać, ale chyba) 1,5x0,5 metra. Jednak ptaków jest bardzo dużo. Około 30 dzwońców, bogatek, 20 wróbli, kilka mazurków, modraszek, kawki, sroki, w piątek ciocia miała pierwszego grubodzioba... Ale największą dla mnie atrakcją są sierpówki, zupełnie już niepłochliwe. Swobodnie wchodzą do mieszkania i tuptają swoimi małymi łapkami :). Dosłownie chodziły mi po nogach. Mniej płochliwe niż kury :D. Z ręki by mi pewnie nie zjadły, ale ciocię już znają więc na pewno. Niestety wadą tego karmnika jest brak światła i wielka trudność w robieniu nieporuszonych zdjęć, ale wrzucam ich dość sporo. Mam zbyt duży sentyment do swoich małych sukcesów, więc jeśli możecie pomóżcie mi w selekcji. Które najlepsze, które najgorsze? Których nie warto zostawiać?
Wróbel
Mazurek

Wróbel
Dzwoniec
Kawka
Dzwoniec
Bogatka


Dzwońce 
Wróbel i dzwoniec





Dzwońce


Dzwońce

Sierpówki

Dzwońce
Ptaszki balują :). To i tak nie wszystkie
Zima na osiedlu przy Grochowskiej
Bogatka

Dzwońce
Wróbel