Szukaj

wtorek, 22 maja 2012

Zlot Ptaków Polski!

Od piątku 18 maja do niedzieli 20, w Goniądzu nad Biebrzą odbywał się II Zlot Ptaków Polski. Zaproszeni byli szczególnie ludzie o ptasim lub przyrodniczo związanym nazwisku, ale także każdy inny pasjonat przyrody. Ja zaliczam się do pasjonatów ;).

Przyjechaliśmy z tatą o 17:30 i od razu pojechaliśmy na wycieczkę na Mścichy. Po drodze na drutach siedział m. in. kszyk i gąsiorek. Na miejscu jeszcze we wsi wszędzie świergot ptaków. Przewodnikiem był Marcin Siuchno (pozdrawiam!). Od wejścia na teren bagien i mokrych łąk zakochałem się w tym miejscu. Wszędzie latały tokujące kszyki, rycyki, krwawodzioby, bataliony, zdażały się łęczaki, czajki, niektóre z nich siadały na słupkach od ogrodzenia - siewkowce i bliski kontakt z nimi w naturze, czyli to co lubię najbardziej. Do tego koncert potrzosów, świergotków, słowików, rokitniczek... W programie wycieczki były też łosie, które istotnie były. Nieco przed dojściem do koloni rybitw białoskrzydłych i pojedynczych czarnych i białowąsych odezwały się pierwsze tego dnia wodniczki. Miejscem do którego cały czas szliśmy była ambona, w której gniazdo miała pliszka siwa i dymówki więc długo tam nie staliśmy. Ale widok był piękny. Wielkie rozlewiska o zachodzie słońca... Mogliśmy obserwować bociany czarne, czaple białe, gęgawy z młodymi i bielika, który wleciał do koloni rybitw i pożerał jajka jedno po drugim. Wracając z ambony znaleźliśmy skrzydła cyranki. Do koncertu dołączyły brzęczki i jeszcze więcej wodniczek, a także kropiatka i żurawie. O 22 byliśmy z powrotem w Goniądzu.

W sobotę mogłem się zachwycać Goniądzem. Myślę, że Wy nie macie za oknem wszędobylskich rybitw, dziwonii, dziesiątek bocianów czy chociaż bielików. Około godziny szóstej poszedłem nad Biebrzę z nowym obiektywem poleconym przez znajomego fotografa. Lustrzany Falcon 800/8, tani, ogniskowa niezła, brak autofocusa i niestety bardzo ciemny. W zależności od światła zdjęcia wychodzą raczej w takiej sobie jakości, ale myślę, że jak poćwiczę to będzie dobrze ;). Wracając do Biebrzy - gdy doszedłem na brzeg rzeki ma moście zobaczyłem Mateusza Piesiaka, gwiżdżącego do dziwonii śpiewającej niedaleko. Obserwowałem jego poczynania i istotnie zszedł na drugi brzeg rzeki i zaczął tego fotografować. następnie trochę rybitwy i wrócił. Ja poszedłem w jego ślady, ale akurat chmurki zasłoniły słońce i dziwonia usiadła dalej. No cóż - dokumentacja jest. Większość dnia spędziłem właśnie tutaj z nadzieją na zobaczenie clangi - orlika grubodziobego. W międzyczasie odbywały się wykłady i prezentacje - warsztaty fotograficzne z Marcinem Nawrockim, kurs rysowania z Michałem Skakujem, Mateusz Piesiak o tym jak wygrał konkurs, Saga Prastarej Puszczy - kilka odcinków Jana i Bożeny Walencików i inne podobne. Miło mi było gdy akurat nie było wolnych miejsc i na obiedzie usiadł obok mnie Mateusz Matysiak ;)). Wieczorem pojechałem z tatą do Wólki Piasecznej na dudka, ale go niestety nie było. Pojechaliśmy za do do miejscowości Doły. Za nią była górka i żwirowa droga, którą jadąc poczułem się jak na safari. O zachodzie słońca, przy samej drodze siedziała czajka na polu, blisko biegały zające, lisy przecinały nam drogę i zobaczyłem BORSUKA, plus stado około 100 kruków kilka razy przelatujące nad nami i śpiewające wilgi i ortolany. Do północy był koncert zespołu, a przez dalszą część nocy - słowików.

W niedzielę o 3:30 byłem już w autokarze na Mścichy. To co się działo było nie do opisania. Widok bagien o świcie. Zupełnie mnie oczarował. Coś nie do opisania ani sfotografowania. Próbowałem to uwiecznić, ale to za piękne. Jeszcze gdy było ciemno odzywały się bardzo wyraźnie żurawie i kuliki wielkie. Mimo, że dwa dni wcześniej widziałem to miejsce, o wschodzie było nie do poznania. Zestaw gatunkowy całkiem podobny, ale z wieży udało się wypatrzyć sieweczkę rzeczną, biegusy zmienne i dorosłego KAMUSZNIKA. Wracając wycieczka się trochę rozlazła, a ja poznałem nieco bliżej Pana Krzysztofa Ślusarczyka ( serdecznie pozdrawiam! ), bardzo dobrego fotografa terenowego i pasjonata przyrody. Tylko naszej parze udało się zaobserwować podróżniczka :). Udało mi się przy autokarze porozmawiać z cudzoziemcami po angielsku i to całkiem płynnie, więc nie jest ze mną źle :)
Po powrocie do Goniądza w końcu przeleciała - moja wymarzona clanga. Przed obiadem wszyscy zebrali się na boisku szkoły w Goniądzu aby pobić rekord Guinessa, pobity z resztą na poprzednim zlocie. Był to wtedy bocian złożony z 1331 osób jak dobrze pamiętam, ubranych w koszulki w dobrych kolorach. Tym razem było jeszcze więcej ludzi i zrobiliśmy orlika grubodziobego.

Niestety po obiedzie nadszedł czas na powrót.

Zlot wspominam wspaniale, dużo nowych ludzi, zobaczenie sław ornitologicznych... Czekam na następny zlot!
Pozdrawiam i przedstawiam parę fotek:



kszyk

rybitwa białoskrzydła

sieweczka rzeczna z Brzostowa

rybitwa czarna

rybitwa białowąsa

bataliony

mocno dokumentacyjna wodniczka

zachód w Goniądzu

dziwonia

mazurek :)

uciekająca oknówka

oknówka

pliszka siwa z kilkoma robaczkami

pliszka z pajączkiem

oknówka 
pliszka żółta

numenius - kulik wielki o wschodzie

wschód na Mścichach

żółć poranka

rozmycia przez lustrzany obiektyw...

... czyli te kółeczka to bokeh

siwa z robaczkami

dokumentacyjny podróżniczek

dokumentacyjny błotniak zbożowy

dokumentacyjny kamusznik

1 komentarz:

  1. Nic tylko pozazdrościć takiej wyprawy :-)
    Ja nie mam jakoś czasu na wycieczki a chętnie bym się gdzieś wybrał. Pozostaje mi podglądanie ptaków w wolnej chwili, cieszę się z obserwacji pliszek którym mogę się przyglądać po raz pierwszy w swoim zyciu, bo jestem na początku mojej ptasiej przygody :-)
    I gratuluję kulika wilekiego a także dziwonia
    :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń