Szukaj

poniedziałek, 24 października 2011

"Jesienna Wisła"

  W cudzysłowiu, bo jest to nazwa własna. Dokładniej akcji obrączkowania ptaków pod Górą Kalwarią, którą organizuje koło ornitologiczne SGGW od kilku lat. Z tego co wiem od początku prowadzącym jest mój znajomy Krzysiek Pietrasz. W tę sobotę na akcję się wybrałem.
 O siódmej byliśmy z tatą na miejscu. Czekaliśmy chwilę na kogoś, kto mnie pod obóz zaprowadzi, ale w międzyczasie udało się zaobserwować przy wale wiślanym sporo ptaszków, głównie drobnicy. Od grona kwiczołów, kosów, sikorek, raniuszków, kowaliki, szczygły dzwońce, czeczotki, brodźce piskliwe gdzieś daleko. Ale wszystkich nie wymienię ;). Od wału szliśmy do obozu 15 minut, a obóz był nad nurtem rzeki. Już w drodze mijaliśmy oszronione siatki, w których niespodziewanie złapał się gil :). Pierwszy raz miałem tego ptaka w ręku. W dwie godziny całe miejsce zmienia się nie do poznania. Z rana szrony wszędzie jak co najmniej śniegu, mgła, widoczność na trzy metry. Gdy podchodziło się do rzeki widać było tylko piasek, a wody już nie i wyglądało to jak "koniec planszy" :). Natomiast w południe wszystko stopniało, widoczność na jakieś 20 kilometrów. Co jeszcze ciekawe, kiedy przyszedłem osób było pięć, wychodziłem - dwadzieścia.Trafiłem na pechowy dzień, a także rok i złapało się w czasie mojego pobytu siedem ptaków. trzy rudziki, bogatka, kwiczoł, ale za gila i pokrzywnicę zwracam honor. A przez cały dzień dookoła obozu latały zimorodki i dzięcioły czarne.

 Poza obozem, byłem dwa tygodnie temu w Modlinie i ciągle mam podjarę, że widziałem w trzy godziny 146 myszołowów i ponad setka w jednym kominie. Z drapoli były jeszcze dwa bieliki, krogulce, pustułki, trzmiel, stawar i kobuz. A przed oknem jak wstaję rano około świtu to dosłownie lata mi na zachód 30 zięb na minutę ;). Podobnie siksy i raniuszki, trochę mniej reszty łuszczaków i jeszcze jakiś na przykład pliszek, czasem się trafi świergotek czy... nie wiem, różne ptaszki latają ;). Czasem jakiś klucz gęsi czy komin drapoli. Ciekawie jest też w nocy. Każdej nocy słychać kosy, kwiczoły, rudziki i strzyżyki, a nawet udało mi się zaobserwować nocny klucz zbożówek, które było aż widać, od światła które daje miasto. To chyba tyle na dzisiaj i żegnam do następnego wpisu.




Roślinki ;)

Średnio uwieczniony na zdjęciu "koniec świata"

Pokrzywnica
Czaple białe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz