Szukaj

czwartek, 27 października 2011

Aparat

Wam też czasem chce się płakać, że nie macie przy sobie aparatu? Ostatnio, dokładniej w tym tygodniu miałem dwie takie załamujące sytuację. Rano przed szkołą w poniedziałek, przed lekcjami miałem godzinę wolną. Gdzieś tam z daleka dawał dzięciołek, ale z czasem był coraz to bliżej. W końcu usiadł na buku około 20 metrów ode mnie. Podszedłem a ten tylko śpiewał i trochę kuł. Podszedłem na wyciągnięcie ręki i dopiero wtedy podskoczył trochę do góry! Przecież to już można było robić makro! Ale trudno. Trudno było też wczoraj jak na troszkę większym dystansie około 10 metrów skakał po trawniku przed szkołą muzyczną młody dzięcioł zielony... No szkoda szkoda, ale od dzisiaj aparat mam zawsze przy sobie :)

Gawrony.

Gawrony po sprzeczce.
Gawrony w czasie sprzeczki.

Gawron i kawka.

Krogulec

1 komentarz:

  1. A, ja tak miałam z moją pierwszą czubatką... Chociaż nie aż tak że makro (xD), ale obok ładnie pozował feloskop :P

    OdpowiedzUsuń